Reklama

Na pewno opozycja nie może popadać w euforię, to byłby największy błąd, jaki może popełnić, choć jest to pewien papierek lakmusowy. Polityka jest sztuką możliwości. Pan Fijołek okazał się wytrawnym politykiem, nie widziałem, aby afiszował się z konkretna partią. To na pewno jest drogowskaz – mówi nam dr Mirosław Oczkoś, ekspert od marketingu politycznego. I dodaje: – Pierwszy wniosek jest taki, że wygrała samorządność. Rzeszowianie pokazali, że nie chcą centralizacji, że samorządy są najważniejsze i że jeżeli opozycja pójdzie razem, to ma szanse przejąć władzę w Polsce

JUSTYNA KOĆ: Według exit poll w I turze w wyborach w Rzeszowie wygrywa Konrad Fijołek; kandydat opozycji zdobywa 55,8 proc., a popierana przez PiS Ewa Leniart 25,1. Trzeci jest Grzegorz Braun, 9,8 proc. Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości popierany przez Solidarną Polskę, Porozumienie i byłego prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca, zdobył zaledwie 9,3 proc. Jak pan skomentuje wyniki?

Mirosław Oczkoś

MIROSŁAW OCZKOŚ: Wyniki są ciekawe, choć niezaskakujące. Na co dzień nie żyjemy wyborami w Rzeszowie i nie powiem, że tak właśnie przewidywałem, ale prawdą też jest, że ten atak w Rzeszowie pani Leniart i pana Warchoła spowodował chyba odwrotny efekt u rzeszowian. Instynkt samozachowawczy spowodował, że poczuli się napastowani i dali efekt temu w głosowaniu. Wszystko wskazuje, że pan Fijołek wygrał w I turze i to dobra wiadomość dla samorządu, bo w przypadku II tury byłaby gra, kogo Leniart może jeszcze kupić, czy Brauna, czy Warchoła itd.

Zatem pierwszy wniosek jest taki, że wygrała samorządność. Rzeszowianie pokazali, że nie chcą centralizacji, że samorządy są najważniejsze i że jeżeli opozycja pójdzie razem, to ma szanse przejąć władzę w Polsce.

Reklama

Czy wniosek, że wygrał kandydat opozycji, bo ta była razem, jest znaczący?
O tyle, jeżeli opozycja zrozumie, na czym to polega, bo kluczem jest fakt, że nie było 2-3 kandydatów więcej, bo wtedy byłaby zapewne II tura. Opozycja rozpoczęła kampanię razem, liderzy stanęli wspólnie na rynku i poparli Konrada Fijołka. Podobno potem nie za bardzo się wtrącali i to okazało się słuszne.

Jeżeli opozycja wyciągnie teraz prawidłowy wniosek, że warto się dogadywać i usiąść razem do stołu, aby wystawić wspólną listę, to znaczy, że ma szanse.

Z drugiej strony ważne też, aby opozycja nie poczuła, że ten klucz przenosi się na całą Polskę, bo się nie przenosi. Z drugiej strony to też jest mocne pomarańczowe światło dla Zjednoczonej Prawicy, choć jeszcze nie czerwone. Oczywiście wynik pana Warchoła będzie alibi dla PiS-u, że pani Leniart mogła być wyżej i mogła być II tura.

Ciekawe, że nawet gdybyśmy dodali wyniki pani Leniart i Warchoła i powiedzmy połowę głosów Brauna, to i tak wygrywa Fijołek. Oczywiście głosy wyborców nie sumują się w tak prosty sposób, ale wnioski można na tej podstawie wyciągnąć?
Ale jestem pewny, że jutrzejszy przekaz dnia w PiS-ie będzie taki, że powalczylibyśmy lepiej, gdyby był jeden kandydat. Jeżeli jeszcze władza nie przetarła oczu, to musi się bardzo poważnie zastanowić zarówno PiS, jak i Solidarna Polska. Widać było, że największy wkład zainwestowała ta druga właśnie i pan Warchoł; od pozyskania ulubionego prezydenta rzeszowian, co też jest dobrym dowodem, że ta różdżka tak łatwo się przekazywać nie daje.

Rzeszowianie wykazali się wyjątkowym rozsądkiem. Po drugie wynik 9,3 przy tych czekach na szpital, przywożeniu szczepionek, całej akcji dywanowej pokazuje, że pan Warchoł raczej powinien się podać do dymisji politycznej, bo to jest wynik żenujący. To też pokazuje, że

tzw. Zjednoczona Prawica w dużych miastach nie ma co szukać.

W ostatnich wyborach prezydenckich w Rzeszowie Rafał Trzaskowski przegrał z Andrzejem Dudą. Czy dzisiejszy wynik możemy odczytywać w taki sposób, że wiatr historii zaczyna zmieniać kierunek?
Na pewno to, co stało się w Rzeszowie, ma znaczenie i myślę, że czas konsumpcji obietnic bez pokrycia się skończył. To jest paliwo, na którym daleko już się nie zajedzie, bo tej herbaty już się bardziej dosłodzić nie da. Przy tym wyniku można spokojnie powiedzieć, że rzeszowianie powiedzieli, że mają dość wstawiania im ciemnoty, że jak będziecie popierać nas, to będzie wszystko świetnie. Może to nie jest jeszcze wiatr historii, ale ten koliber już w Rzeszowie skrzydełkami zamachał. Jeszcze trochę, a to tsunami może dojść do Warszawy i całej Polski. Proces został uruchomiony.

Tak też mówił sam Konrad Fijołek po wstępnych wynikach. „To w Rzeszowie zacznie się powrót do normalności i demokracji” i że Rzeszów to znak, że można jednoczyć się wokół wspólnych spraw. Z drugiej strony słychać, że Rzeszów to nie cała Polska. Pan jest po której stronie?
Na pewno opozycja nie może popadać w euforię, to byłby największy błąd, jaki może popełnić, choć jest to pewien papierek lakmusowy. Polityka jest sztuką możliwości. Pan Fijołek okazał się wytrawnym politykiem, nie widziałem, aby afiszował się z konkretna partią. To na pewno jest drogowskaz.


Zdjęcie główne: Konrad Fijołek, Fot. Facebook/konradfijolek.info; zdjęcie w tekście: Mirosław Oczkoś, Fot. Flickr/Fryta 73, licencja Creative Commons

Reklama