Reklama

Koniec ery Angeli Merkel. Niemiecka kanclerz zapowiedziała, że odda władzę w swojej partii. Powodem mają być spadające notowania CDU, która w wyborach w Hesji osiągnęła znacznie gorszy wynik niż zamierzano. Wcześniej CDU podobnie wypadła w Bawarii. – Kanclerz Merkel wydaje się być ostatnim przywódcą, który rozumiał kraje byłego bloku wschodniego Europy Środkowej, miała tę wrażliwość wschodnio-europejską. Wątpię, aby jej następca sprzyjał w takim stopniu Polsce – mówi nam dr Kamil Zajączkowski, europeista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Żelazna Kanclerz odchodzi

Angela Merkel przewodzi CDU, czyli Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej, od 18 lat. Stanowisko przewodniczącej przejęła od swojego mentora Helmuta Kohla, pierwszego kanclerza zjednoczonych Niemiec.

Merkel na czele rządu niemieckiego stanęła 5 lat później, czyli w 2005 roku. Od tamtej pory skutecznie przewodziła zarówno niemieckiej, jak i europejskiej polityce.

O możliwym odejściu zaczęto mówić po wyborach, które odbyły się rok temu.

Reklama

Przetasowania na scenie politycznej Niemiec

Tegoroczne wybory regionalne pokazują jednak znaczny spadek poparcia dla CDU, o co obwiniana jest Merkel. W rządzonym do tej pory przez CDU regionie Hesji partia Merkel zdobyła zaledwie 27 proc. głosów, tracąc w porównaniu z poprzednimi wyborami w 2013 r. aż 11 punktów procentowych. Wcześniej słaby wynik chrześcijańscy demokraci osiągnęli również w Bawarii.

W grudniu planowany jest ogólnokrajowy zjazd CDU. Angela Merkel po raz pierwszy od kilkunastu lat nie będzie walczyć na nim o przywództwo w partii.

JUSTYNA KOĆ: Angela Merkel potwierdziła, że oddaje władzę w partii. Kanclerzem na razie pozostaje, ale ponownie nie będzie się ubiegać o to stanowisko. Co to oznacza dla Polski?

KAMIL ZAJĄCZKOWSKI: Na pewno

nie jest to dobra wiadomość dla Polski, ani dla państw Europy Środkowej, grupy V4. Nie jest to też dobry sygnał dla całej Unii Europejskiej.

Oczywiście oznaki słabości pozycji politycznej Merkel było już widać od pewnego czasu i wszyscy widzieli, że jest ona inna niż jeszcze 2-3 lata temu. Po drugie, jeżeli potwierdzą się te wiadomości, że Angela Merkel zrezygnuje z szefowania partii, ale nadal będzie kanclerzem, to jej pozycja osłabnie jeszcze bardziej. Trudno sobie wyobrazić, że Merkel będzie szefem rządu, a nie będzie już szefem partii. Ta sytuacja spowodowałaby na pewno jeszcze większe turbulencje. To może oznaczać, o czym mówiło się od w zasadzie od ostatnich wyborów, że następne mogą być przyśpieszone.

Dlaczego dla Polski to nie jest dobra wiadomość?
Do tej pory, mimo różnych kryzysów, które nękają Europę od 2008 roku,

Niemcy były ostoją pewnej stabilizacji i spokoju. Dzisiaj ta sytuacja ulega zmianie.

Ze strony Polski i grupy V4 pojawi się na pewno pytanie, kto po Angeli Merkel. Można śmiało postawić tezę, nie ukrywając różnych wpadek i błędów, że polityka Merkel, która była skuteczna przez pierwsze 5-6 lat kryzysu strefy euro, była pozytywna. Polityka powolnych reform, krok po kroku w Unii Europejskiej, a jednocześnie wyłapywania  mniejszych partii w Niemczech, taktyka salami sprawdzały się. Teraz widać, że ten sposób prowadzenia polityki zarówno wewnątrz, jak i na arenie międzynarodowej przestał być skuteczny.

Pytanie, kto po Merkel, jest kluczowe. Czy nowy kanclerz będzie mieć taki pozytywny stosunek do Polski? Czy jak Merkel będzie potrafił porozumiewać się z PiS-owskim rządem? Merkel w dużym stopniu rozumiała problemy państw Europy Środkowej, bo sama z tego bloku komunistycznego pochodziła.

Kończy się w Europie pewna epoka?
Zdecydowanie tak. Zresztą ona zaczęła się kończyć w dniu, kiedy zostały ogłoszone rezultaty wyborów parlamentarnych, które miały miejsce jakiś czas temu. To zwycięstwo CDU nie było już tak znaczące, co z kolei skutkowało kilkumiesięcznymi rozmowami w sprawie koalicji. Ta epoka zaczęła się kończyć już wtedy. Jeżeli dojdzie do tego, co zapowiada pani kanclerz, to ten koniec epoki Merkel nastąpi jeszcze szybciej, bo ciężko mi sobie wyobrazić, że wtedy Angela Merkel dotrwa do końca kadencji. W sytuacji, gdy w Niemczech odbędą się wcześniejsze wybory, dostrzegam spore zagrożenie dla Polski i całej Europy. Dwie główne partie CDU/CSU i SPD tracą na rzecz z jednej strony Zielonych, a z drugiej Alternatywy dla Niemiec.

To może być niebezpieczne zjawisko, wystarczy poczytać program Zielonych, gdzie kwestia praworządności i wartości jest niezwykle istotna, co nie jest spójne z obecną polityką Polski. Zresztą program AFD jest jeszcze bardziej niebezpieczny dla Polski, np. w kwestii współpracy z Rosją.

Polska traci ostatniego poważnego sojusznika w UE?
Wydaje się, że tak. Do tej pory mieliśmy dwie koncepcje: francuską – czyli tych koncentrycznych kręgów, na zasadzie silnego rdzenia z Francją – i niemiecką. Pani kanclerz zresztą sama ostatnio mówiła na jednym z europejskich spotkań, że mamy do czynienia z multi-speed Europe, czyli Europą kilku prędkości, ale tak skonstruowaną, że nikogo nie wykluczano, nikogo nie stawiano z boku. Każdy mógł wejść bliżej lub stać z boku, poczekać. W dużym skrócie ta koncepcja niemiecka Angeli Merkel tak się przedstawiała. Było to multi-speed Europe, ale bez wykluczania i zamykania się na innych. Pytanie, czy następca Merkel będzie także forsował taką strategię UE.

Nawet jeżeli nie dojdzie do wcześniejszych wyborów, to pozycja kanclerz już jest dużo słabsza, co widać na spotkaniach Rady Europejskiej czy różnego rodzaju spotkaniach mniej czy bardziej formalnych.

Na ile na spadek notowań Merkel wpłynął kryzys migracyjny?
Na pewno w jakiś sposób wpłynął, ale raczej w początkowej fazie 2015 roku, gdzie był on powiązany z atakami terrorystycznymi. Dzisiaj popularność Zielonych zbudowana jest nie na nienawiści do imigrantów, bo mają oni pozytywny stosunek do migracji. Jednak za ten spadek popularności odpowiedzialna jest polityka, którą prowadziła Merkel od 2008 roku, czyli polityka ostrożna, krok po kroku, szukania centrum, dialogu, unikania zwarcia. Dziś polityka szukania i przyciągania do tego centrum okazała się mało wydajna. Media niemieckie donosiły dwa lata temu o jeszcze jednej sprawie, a mianowicie, że w zasadzie Merkel nie podjęła się żadnych zasadnych reform w Niemczech. Te sukcesy niemieckiej gospodarki są oparte na tym, co podjęto jeszcze na początku XXI wieku, co zrobił Gerhard Schröder, czyli kanclerz z SPD. Dzisiaj Zieloni budują popularność na kwestiach związanych z tematami społecznymi, finansowymi, gospodarczymi, a nie z uchodźcami. Oczywiście trzeba przyznać, że

uchodźcy to był pierwszy wstrząs, gdzie Merkel okazała słabość. Podobnie w przypadku Ukrainy i aneksji Krymu przez Rosję, gdzie okazało się, że Niemcy, mimo że są mocarstwem, nie mają jednak takiej siły, pewnych instrumentów, żeby odgrywać role politycznego mocarstwa.

Podsumowując, powiedziałbym tak: przez czasy kryzysu finansowego, czyli okres 2008-2014, lepiej czy gorzej, ale jednak to Merkel i Niemcy przeprowadzili Europę. Można się spierać, czy można było to zrobić lepiej, ale jednak Merkel była tym leadership, tym prawdziwym z krwi i kości przywódcą. Ja jednak stawiam taką tezę, że już od Ukrainy, a na pewno od kryzysu migracyjnego Niemcy pokazały, że nie są zdolne do przewodniczenia Unii, także do przywództwa politycznego. Tego leadership zabrakło na arenie europejskiej, co przełożyło się na sytuację Merkel w kraju.

Kto przejmie to przywództwo w Europie?
To jest dobre pytanie. Wszystko wskazuje na to, że na razie nie ma tego przywództwa europejskiego. Podkreślam to już od 2-3 lat, że jest wiele wyzwań i problemów w UE, ale jednym z poważniejszych problemów, które determinuje słabość Unii zarówno wewnątrz, jak i na arenie globalnej, to brak silnego przywództwa Unii Europejskiej.

Niemcy okazały się dobrym przywódcą w wymiarze ekonomicznym, ale w wymiarze politycznym nie dały rady. Oczywiście aspiracje do przewodniczenia Unii ma Francja, ale ma też problemy wewnętrzne, gospodarcze. Reformy Macrona na razie się nie sprawdzają, a jego wizja jednak dzieli Europę.

Czyli odejście Merkel to zła wiadomość dla Polski, zła dla Unii?
Może nie aż tak, ale na pewno to dzień, który w jeszcze większym stopniu będzie destabilizował sytuację polityczną, a Europa ma na tyle dużo innych problemów, że niepotrzebny jej problem niestabilnych Niemiec. Na pewno to koniec ery Merkel i początek poważnych zmian na arenie Niemiec, gdzie ten duopol CDU/CSU-SPD wydaje się odchodzić w niepamięć. Kanclerz Merkel wydaje się być ostatnim przywódcą, co chcę podkreślić, który rozumiał kraje byłego bloku wschodniego Europy Środkowej, miała tę wrażliwość wschodnio-europejską. Wątpię, aby jej następca sprzyjał w takim stopniu Polsce.


Zdjęcie główne: Angela Merkel, Fot. Flickr/European Council, licencja Creative Commons

Reklama