Reklama

Szaleńczy upór Kaczyńskiego zaczyna przypominać Makbeta, któremu las podchodził pod zamek zgodnie z przepowiednią, a ten postanowił walczyć do końca. Ciężko mi wyzbyć się tego porównania z ostatnimi chwilami dyktatorów – mówi nam dr Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych. – Widok partii rządzącej, która w czasach szalejącej epidemii zajmuje się głównie tym, jak zapewnić sobie reelekcję prezydenta, jest dość przerażający – dodaje

JUSTYNA KOĆ: Jarosław Gowin podaje się do dymisji, chociaż jego Porozumienie nie opuszcza rządu. To dymisja w stylu „głosuje za, ale się nie cieszę”?

JACEK KUCHARCZYK: Oczywiście, że Gowin próbuje zjeść ciastko i je mieć i w tym sensie jest pewne podobieństwo z tamtym pamiętnym głosowaniem, o którym pani wspomniała. Ta dymisja ma jednak większe skutki i dla niego osobiście, i dla obozu Zjednoczonej Prawicy, co widać było przy tym południowym potknięciu przy głosowaniu nad porządkiem obrad, które rządzący przegrali.

Po ustąpieniu Gowina i tych słowach, które wygłosił wcześniej, że wybory są niemożliwe dla wyborców, także tych PiS-u, wyszedł sygnał, że jest pęknięcie w obozie władzy.

Nawet jeżeli Gowin zrobił wszystko, aby obóz władzy mógł dalej rządzić, zostawiając Emilewicz jako wicepremierkę, to i tak jest poczucie pęknięcia i kryzysu w obozie władzy. Przynajmniej część wyborców PiS-u, którzy sami nie śpieszą się na wybory – prawie 90 proc. Polaków nie chce wyborów – będą sobie zadawać pytanie, dlaczego tylko Gowin wyszedł, skoro wszyscy widzą, że to głosowanie jest niemożliwe. Mam wrażenie, że obóz władzy pęka i przy tym ten szaleńczy upór Kaczyńskiego zaczyna przypominać Makbeta, któremu las podchodził pod zamek zgodnie z przepowiednią, a ten postanowił walczyć do końca. Ciężko mi wyzbyć się tego porównania z ostatnimi chwilami dyktatorów.

Reklama

Na pewno jest poczucie, że to pewne przesilenie, szczególnie w kontekście tej dziurawej tarczy antykryzysowej i czekającego nas kryzysu ekonomiczno-społecznego.

Dlaczego Gowin podał się do dymisji? Mnie nie przekonują jego słowa „o chwili” i „potrzebie zachowania”, bo przez 5 lat głosował razem z PiS-em, łamiąc konstytucję, psując państwo.
Przyznam, że nie rozumiem psychologii Jarosława Gowina i nawet nie chcę tego zrozumieć. Dla mnie ciekawsze jest pytanie, dlaczego tylko Gowin. Przy tym całym szaleństwie. Warto podkreślić, że to chyba po raz pierwszy tak wyraźnie rozjechało się to, czego chce władza, od tego, co chce społeczeństwo, wyborca PiS-u. Zastanawia mnie ta hipnotyczna władza Kaczyńskiego nad większością parlamentarną, dlaczego inni milczą. Rozumiem konfitury, stanowiska, strach przed tym, że się będzie na marginesie, ale to

uparte wspieranie człowieka, który najwyraźniej jest oderwany od rzeczywistości i nie dba już o to, co się stanie z Polską, tylko żeby wygrać zagrywkę, którą rozpoczął, jest dla mnie niezrozumiałe.

Będzie rząd mniejszościowy?
Wszystko powoli ku temu zmierza, ale nie przesądzajmy. Wygląda na to, że dzisiejsze wydarzenia wymknęły się spod kontroli, ale PiS ma jeszcze instrumenty, jak chociażby manipulowanie pracami Sejmu. Niemniej trudno cokolwiek tu przewidywać. Na pewno jest poczucie kryzysu w obozie władzy plus trzeba pamiętać, że w odróżnieniu od poprzednich kryzysów teraz PiS nie ma większości w Senacie. To jeszcze bardziej może Kaczyńskiemu utrudnić manewry. Nie wykluczałbym zatem dalszego wyłomu w obozie rządzący, jak i tego, że rząd w ramach dalszego ratowania się przed kryzysem zrobi to, o co prosi go opozycja, czyli ogłosi stan klęski żywiołowej. To pozwoli na rekonsolidację obozu władzy, ale z drugiej strony osłabi Kaczyńskiego, bo wówczas cała władza będzie w rękach premiera, będzie trudniej zarządzać na telefon.

Jak powinna zachować się opozycja?
Opozycja musi zachować jedność i czujność, bo już władza kombinuje, jak ją oszukać.

Przyznać jednak trzeba, że

władza robi wiele, aby samemu się pogrążyć.

Widok partii rządzącej, która w czasach szalejącej epidemii zajmuje się głównie tym, jak zapewnić sobie reelekcję prezydenta, jest dość przerażający.


Zdjęcie główne: Jacek Kucharczyk, Fot. Instytut Spraw Publicznych

Reklama