Reklama

Ciemne chmury gromadzą się nad NBP i prezesem Adamem Glapińskim. O zarobki jego asystentek pytają już nie tylko dziennikarze i posłowie opozycji, ale i senator PiS Jan Maria Jackowski, jednak prezes wciąż milczy. Posłowie PO zapowiedzieli złożenie projektu ustawy, który będzie zobowiązywał prezesa NBP i inne osoby pełniące stanowiska kierownicze w banku do składania jawnych oświadczeń majątkowych. – Wszyscy muszą być traktowani na jednakowych zasadach – tłumaczy Arkadiusz Myrcha z PO.

Tanie państwo kontra “te pieniądze im się należały”

– Bulwersująca sprawa z NBP nie jest pojedynczym przypadkiem, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Od początku tej kadencji Polacy widzą zachłanność i pazerność PiS – mówił na konferencji w Sejmie Arkadiusz Myrcha z PO.

Tych przypadków jest aż nadto. Wystarczy przypomnieć nagrody, które ministrowie dostali za rządów premier Beaty Szydło, czy rotacje na intratnych stanowiskach w spółkach Skarbu Państwa.

Reklama

– Po wielu miesiącach wydawałoby się, że sprawa przycichła, a PiS wyciągnął wnioski, tymczasem NBP stał się Narodowym Bankiem prezesa Glapińskiego – komentuje Myrcha.

Ile zarabia się w NBP?

Jakie są zarobki prezesa Narodowego Banku Polskiego i jego asystentek, oficjalnie nie wiadomo, ale od kilku dni media spekulują, że te zarobki mogą sięgać nawet 70 tys. zł.

– NBP jest traktowany skandalicznie – uważa Robert Kropiwnicki i dodaje: – Zarobki sięgają tam 70 tys., a nie ma możliwości prawnej, aby je ujawnić. – Te zarobki nie różnią się niczym od zarobków posłów, ministrów czy dyrektorów szkół, którzy muszą upubliczniać swoje oświadczenia majątkowe. Polacy oczekują wyjaśnienia tej bulwersującej sprawy. Nie można pozwolić, aby PiS-owska nadzwyczajna kasta wypłacała każdego dnia potężne pieniądze z publicznych pieniędzy tylko dlatego, że jest parasol ochronny prezesa Kaczyńskiego – komentuje Arkadiusz Myrcha.

NBP pod rządami PiS

Platforma Obywatelska zapowiedziała we wtorek, że do końca tygodnia złoży projekt ustawy, która pozwoli na ujawnienie zarobków zarówno prezesa NBP, jak i jego współpracowników na kierowniczych stanowiskach. Ta sama zasada będzie dotyczyć członków zarządu.

Posłowie liczą, że projekt nie trafi do zamrażarki marszałka Kuchcińskiego, tylko będzie pilnie procedowany.

– Już dziś prezes Glapiński powinien upublicznić swoje zarobki i zwrócić się do I Prezes SN, żeby ujawniła jego oświadczenie majątkowe. Jeżeli tego nie zrobi, będziemy apelować do I Prezes, aby zrobiła to sama, bo ma możliwość bez zgody prezesa NBP ujawnić jego oświadczenie majątkowe – zapowiedział Robert Kropiwnicki.

Ale to nie jedyne wątpliwości, jakie budzi obecny prezes NBP. Z informacji przekazanych przez posłów opozycji wynika, że po 3 latach urzędowania pana Glapińskiego w NBP zanotowano stratę 2,5 mld i mimo spadku zatrudnienia,  pieniądze przekazane na zatrudnienia rosną.

Czy PiS poświęci Glapińskiego?

Wczoraj o zarobki prezesa NBP i jego asystentek pytał senator PiS-u Jan Maria Jackowski. – Sprawa wynagrodzeń w NBP powinna być wyjaśniona, opinia publiczna powinna mieć informacje co do zasad wynagrodzeń w NBP – oświadczył senator. Wcześniej skierował oficjalne pytanie do prezesa Glapińskiego o zarobki jego współpracownic.

“Czy prawdą jest, że jedna ze współpracowniczek pana prezesa zarabia 65 tysięcy zł miesięcznie? Jeżeli nie jest to prawdą, to jakie zarobki miesięcznie z uwzględnieniem wszystkich pochodnych osiąga ta osoba w NBP? Jaki jest zakres obowiązków wzmiankowanej współpracowniczki i jakie posiada kwalifikacje merytoryczne, by realizować te zadania?” – pytał Jackowski.

W drugim oświadczeniu senator PiS pyta, ile osób jest zatrudnionych w banku, w tym na kierowniczych stanowiskach, oraz jaka jest średnia wynagrodzeń w NBP.

Prezydent zazdrości i nie widzi przeszkód

Głos w sprawie zarobków zabrał także prezydent Andrzej Duda: – NBP jest instytucją publiczną i kiedy się pojawia pytanie, czy poziom uposażeń w NBP powinien być jawny, czy nie, ja nie widzę przeszkód, by był jawny. Skoro jest jawny w innych dziedzinach życia publicznego, dlaczego miałby nie być jawny tutaj? – pytał retorycznie prezydent i dodał: Mogę się tylko uśmiechnąć i powiedzieć, że jeżeli prawdą są informacje, które możemy odnaleźć w mediach nt. wysokości tych płac wokół zarządu, to jako prezydent zazdroszczę.

Jeżeli informacje o zarobkach asystentek Glapińskiego się potwierdzą, będzie to oznaczać, że prezydent RP zarabia 4 razy mniej niż asystentka szefa Narodowego Banku Polskiego.

W środę odbędzie się konferencja w NBP po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, ale dziś nic nie wskazuje, abyśmy poznali odpowiedź na pytanie o zarobki w Banku.


Zdjęcie główne: Adam Glapiński, Fot. Wikimedia Commons/Piotr Malecki/Narodowy Bank Polski, licencja Creative Commons

Reklama