Reklama

Na razie nie znamy przyczyn zatrucia Odry. Naukowiec z Uniwersytetu Śląskiego przedstawia trzy hipotezy przyczyn katastrofy ekologicznej.

Miłościwie nam panująca władza po dwóch tygodniach obudziła się z głębokiego snu i zainteresowała się zatruciem Odry. Już 26 lipca pojawiły się pierwsze sygnały o śniętych rybach w rzece. Cztery dni temu pierwszą reakcją Jacka Ozdoby, wiceministra w resorcie środowiska, były domysły, czy pojawiające się informacje nie są przypadkiem fake newsem.

Władza zaczęła przerywać urlopy i w końcu zabrała się za wyjaśnianie przyczyn. Pierwsze informacje ze strony niemieckiej mówiły o zatruciu rzeki rtęcią. One na razie się nie potwierdziły, ale nieoficjalnie ten wariant nadal jest brany pod uwagę. Wczoraj szefowa ministerstwa środowiska Anna Moskwa poinformowała, że metale ciężkie nie były przyczyną masowego śnięcia ryb.

Według ekologów Odra jest “zaorana” na lata, a odbudowa ekosystemu będzie trwała bardzo długo. Generalnie można powiedzieć, że o katastrofie ekologicznej nadal niewiele wiemy. Wiadomo również, że dziennikarze drążą temat i być może niedługo dowiemy się, kto i co stało za rzecznym dramatem.

Trzy hipotezy

“Gazeta Wyborcza” rozmawiała z prof. Andrzejem Woźnicą z Uniwersytetu Śląskiego na temat możliwych przyczyn katastrofy ekologicznej. Naukowiec przede wszystkim podkreśla, że brakuje odpowiednich procedur. Jedną z hipotez jest spuszczenie ścieków do rzeki.

Reklama

Ktoś wpuścił coś do rzeki, ale skala zatrucia pokazuje, że to musiało trwać jakiś czas. Jeżeli był to rzeczywiście zrzut ścieków, jakiejś silnie zanieczyszczonej substancji, to musiała być to operacja na masową skalę – przypuszcza.

Jako kolejną przyczynę podaje nielegalne pozbycie się pojemników z toksycznymi odpadami wprost do rzeki. Nie wyklucza także, że ktoś kiedyś nielegalnie zakopał przy rzece takie pojemniki i one pod wpływem czasu uległy rozszczelnieniu. Toksyny przeniknęły do ziemi i pojawiły się w wodzie.

Prof. Woźnica nie wyklucza również czynnika naturalnego. – Zakwit sinicowy, który wyrwał się spod kontroli i zadziałały toksyny sinicowe. One też mogą powodować tego typu skażenie – tłumaczy.

Na podstawie dostępnych informacji i liczby martwych ryb, profesor szacuje, że odbudowa Odry będzie trwała bardzo długo.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Reklama