Reklama

Nie milkną pytania odnośnie do kontrowersyjnego projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Premier co prawda projekt wycofał, ale opozycja dopytuje, jak to możliwe, że tak skandaliczny projekt w ogóle ujrzał światło dzienne. – Żądamy informacji, jaka była rola Ordo Iuris, żądamy informacji, dlaczego pani minister Rafalska kłamała na ten temat, żądamy informacji, co dalej z tym projektem. Obawiamy się, że to jest bomba z opóźnionym zapłonem. Znając ideologów z PiS-u, wyciągną go w bardziej sprzyjającym momencie – mówi Krzysztof Brejza.

Przedwczesna publikacja projektu

Kontrowersyjny projekt, który powstał w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, zmieniał definicje przemocy domowej. Do tej pory oznaczała ona “jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste”. W nowelizacji wykreślono słowo “jednorazowy”.

Po fali krytyki premier Morawiecki oświadczył, że podjął decyzję, “że projekt ustawy wróci do wnioskodawców w celu wyeliminowania wszystkich wątpliwych zapisów”.

Reklama

Kilkanaście godzin trzeba było czekać na komentarz szefowej resortu minister Elżbiety Rafalskiej, która stwierdziła, że projekt pokazano przedwcześnie.

Wiceminister oddaje się do dyspozycji premiera

Za projekt w ministerstwie odpowiadała podsekretarz stanu w ministerstwie rodziny Elżbieta Bojanowska. W wydanym dziś oświadczeniu oddała się do dyspozycji minister Elżbiety Rafalskiej.

“Zdecydowanie chcę powiedzieć, że ta wersja projektu nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego, nie powinna wyjść poza mury resortu. Takie zapisy nie powinny nawet trafić do wersji roboczej projektowanej ustawy. Zawsze naszym celem była troska o rodzinę i ochronę najsłabszych jej członków. Przyświecało nam (w pracach nad ustawą) zaprojektowanie jak najlepszych i najbardziej funkcjonalnych rozwiązań chroniących ofiary przemocy” – napisała Bojanowska.

– Premier Morawiecki chyba nie do końca panuje nad tym, co się dzieje w ministerstwach. Minister Rafalska razem z panią Bojanowską twierdzą, że projekt opublikowano przedwcześnie, że nie powinien się wydostać za mury ministerstwa – komentuje Joanna Augustynowska z PO.

Projekt tworzono od półtora roku

Uwagę opozycji zwraca też niespójność wypowiedzi obu pań. Z przedstawionych przez posłów PO dokumentów wynika, że prace nad nowelizacją zaczęły się 27 lipca 2017. – To nie jest przypadkowy zapis czy chaos wynikający z pośpiechu. Przez półtora roku ktoś precyzyjnie przygotowywał nową definicję przemocy – uważa Joanna Augustynowska.

Dodatkowo w opublikowanym oświadczeniu wiceminister Bojanowskiej czytamy: “Zdecydowanego podkreślenia wymaga, że przedmiotowy projekt ustawy nie został jeszcze skierowany do uzgodnień międzyresortowych ani też konsultacji społecznych, które prowadzone są w szczególności z uwzględnieniem stanowiska organizacji zajmujących się ochroną ofiar przemocy domowej”.

Tymczasem jak wynika z opublikowanego dokumentu, 28 grudnia 2018 roku minister Elżbieta Rafalska osobiście podpisała dyspozycję przekazania projektu do konsultacji. – Wygląda na to, że w ministerstwie jest taki chaos, że panie razem się wykluczają. Minister Bojanowska stwierdziła dziś, że projekt nie był poddany konsultacjom. Czy ktoś podrobił podpis pani minister, czy pani minister nie wie, pod czym się podpisuje? – pyta Joanna Augustynowska.

Dobrze przemyślane zmiany

– Żądamy informacji, dlaczego pani minister Rafalska kłamie i jaką rolę miały skrajnie ideologiczne środowiska z Ordo Iuris w opracowywaniu tego projektu, który ma uniemożliwić ofiarom przestępstw w rodzinie wyrwanie się z matni – mówi Krzysztof Brejza.

Przypomniał, że procedura Niebieskiej Karty to dobrze działający mechanizm, w którym należy wprowadzać zmiany w bardzo przemyślany sposób. Obecnie Niebieska Karta zakładana jest “z automatu”, od razu powstaje interdyscyplinarny zespół pomocy, ofiara może liczyć na pomoc psychologa, dzielnicowego, pracownika opieki społecznej, ma też ścieżkę ucieczki z koszmaru.

– 60 proc. przypadków zakładania Niebieskich Kart kończy się sukcesem, pomocą dla ofiar przestępstw – przywołuje dane Krzysztof Brejza. – PiS w tym radykalizmie chce zamknąć kobietę w więzieniu domowym z katem. To wpisuje się w myślenie PiS-u o przemocy w rodzinie, myślenie skrajnie ideologiczne o roli kobiet w takich chorych związkach. Tym samym jest wola podniesienia opłat za rozwody, tym samym jest likwidowanie linii pomocowych dla kobiet, wchodzenie do organizacji kobiecych, zabieranie komputerów – konkluduje poseł PO.


Zdjęcie główne: Elżbieta Rafalska, Fot. Flickr/KPRM/P. Tracz

Reklama

Comments are closed.