Reklama

Lista nowych sędziów Sądu Najwyższego została napisana gdzie indziej, a Krajowa Rada Sądownictwa wykonała tylko polityczne polecenie – mówi nam Borys Budka, były minister sprawiedliwości, poseł Platformy Obywatelskiej, członek KRS. – Realizowany jest polityczny scenariusz i marzenie Zbigniew Ziobry. To jest skandal, złamanie wszelkich standardów dotyczących niezależności i niezawisłości sędziowskiej. Sześciu ludzi Ziobry będzie teraz osądzać sędziów. Ta izba to kij bejsbolowy na wszystkich wykonujących zawody prawnicze – dodaje. I deklaruje: – Mogę obiecać, że każda osoba, która znajduje się bezprawnie w TK czy znajdzie się w SN, nie dość, że zostanie z tych instytucji usunięta, to jeszcze będzie musiała oddać każdą bezprawnie pobraną złotówkę jako świadczenie nienależne

KAMILA TERPIAŁ: Zdziwiła pana przyspieszona i tajna procedura wyboru przez Krajową Radę Sądownictwa sędziów Sądu Najwyższego?

BORYS BUDKA: Przede wszystkim kolejny raz okłamano opinię publiczną. Cały proces miał być transparentny, przejrzysty i miały zostać zachowane elementarne standardy przyzwoitości – takie były zapewnienia. Jako członek KRS o posiedzeniu dowiedziałem się niecałą dobę przed jego rozpoczęciem. Nie było więc fizycznej możliwości, aby zapoznać się z protokołami z przesłuchań kandydatów na sędziów SN. Zaproponowałem zatem, aby przeprowadzić przesłuchania kandydatów przed całą radą i do tego transmitowane w Internecie, ale ten wniosek upadł. Poza tym członkowie rady brali udział tylko w wybranych zespołach przesłuchujących kandydatów, więc nie mieli pełnej wiedzy o wszystkich kandydatach. To potwierdza tezę, że lista nowych sędziów SN została napisana gdzie indziej, a KRS wykonała tylko polityczne polecenie.

Realny wybór był niemożliwy?
Jako członek KRS nie miałem nawet możliwości, żeby zajrzeć do jakiegokolwiek protokołu. Dokumenty znajdują się w biurze rady, przesłuchania skończyły się chwilę przed rozpoczęciem posiedzenia. Dlatego

Reklama

w ramach protestu opuściłem posiedzenie i nie wziąłem udziału w głosowaniu. Nie miałem możliwości rzetelnego wypełnienia moich obowiązków. Nie mogę przecież głosować w ciemno.

6 z 12 członków nowej Izby Dyscyplinarnej to prokuratorzy. O czym to świadczy?
O tym, że realizowany jest polityczny scenariusz i marzenie Zbigniew Ziobry. To jest skandal, złamanie wszelkich standardów dotyczących niezależności i niezawisłości sędziowskiej. Sześciu ludzi Ziobry będzie teraz osądzać sędziów. Ta izba to kij bejsbolowy na wszystkich wykonujących zawody prawnicze. Obserwujemy bardzo niebezpieczny trend: prokurator żąda od sędziego, żeby wykonywał jego wnioski procesowe, a jeżeli sędzia się nie zgodzi, to prokurator pisze do prezesa sądu, aby wszcząć wobec tego sędziego postępowanie dyscyplinarne. Izba Dyscyplinarna złożona w większości z prokuratorów tak naprawdę będzie przedłużeniem władzy wykonawczej.

Nie będziemy mieli do czynienia z niezależnym podmiotem, wyroki izby będą pisane przez prokuratorów.

Co zrobi prezydent? Od razu powoła nowych sędziów SN?
Andrzej Duda skapitulował już rok temu, kiedy oszukał opinię publiczną. Twierdził, że jest strażnikiem konstytucji i nie pozwoli, aby Prokurator Generalny miał władzę nad Sądem Najwyższym, po czym oddał mu nie tylko sądy powszechne, ale i Sąd Najwyższy, i KRS. Nie mam żadnych wątpliwości, że i tym razem wykona partyjne polecenie.

Kiedy PiS zdecyduje się na powołanie nowego Pierwszego Prezesa SN?
Myślę, że realizowany będzie niekonstytucyjny scenariusz z pełniącym obowiązki Pierwszego Prezesa. Prezydent wbrew orzeczeniu SN i nie czekając na wyrok TSUE zdecyduje się na powierzenie pełnienia obowiązków jednemu z nowych sędziów. Przypomnę, że żaden sędzia z dotychczasowego SN się na to nie zgodził. A taki stan przejściowy może trwać bardzo długo. Ustawa nie wyznacza żadnego terminu.

Prof. Małgorzata Gersdorf twierdzi, że do 2020 roku będzie pełnić obowiązki Pierwszego Prezesa i nie zamierza się poddawać. To kto będzie de facto stał na czele sądu?
Będziemy mieli do czynienia z dwuwładzą.

Tak jak w Trybunale Konstytucyjnym mamy sędziów dublerów, to w Sądzie Najwyższym będziemy mieli dublera prezesa.

Ciekawy jest przypadek sędziego Mariusz Muszyńskiego, który chwilę przed przesłuchaniem przez KRS wycofał swoją kandydaturę do SN, a teraz Wojewódzki Sąd Administracyjny stwierdził, że nie ma prawa orzekać w TK.
Mariusz Muszyński nie jest sędzią TK, nie jest także jego wiceprezesem, jest tylko dublerem, który bezprawnie pobiera wynagrodzenie, orzeka i tytułuje się sędzią. Mam nadzieję, że już wkrótce będzie musiał za to dyscyplinarnie odpowiedzieć, czyli pożegnać się z TK i zwrócić każdą złotówkę, którą pobrał jako pseudo-sędzia. To dzisiaj potwierdził sąd administracyjny. Ale myślę, że

Mariusz Muszyński będzie udawał, że wyroku WSA nie ma i nadal będzie bezprawnie zajmował gabinet, który zajmuje. A to, że jest butny, arogancki, traktuje Sąd Najwyższy jak pole do zabawy, bo nie umie się zdecydować, czy składa dokumenty, czy nie, pokazuje tylko, z jakim człowiekiem mamy do czynienia.

Dwóch sędziów Sądu Najwyższego, którzy ukończyli 65 lat i otrzymali na początku lipca pisma od prezydenta zawiadamiające o ich przejściu w stan spoczynku, wystąpiło do SN z pozwami o ustalenie istnienia stosunku służbowego. Zapytali po prostu, czy nadal są sędziami SN. To coś zmieni?
Obawiam się, że obojętnie z jakim wyrokiem mielibyśmy do czynienia, nie będzie przez władzę uznany. Przez wiele miesięcy nie ogłaszano wyroków TK, prezydent zaprzysiągł sędziów dublerów, wbrew postanowieniu SN toczy się procedura w KRS, PiS może zatem nie uznać także wyroku Sądu Najwyższego. To jest najwyższy poziom buty, arogancji i łamania prawa.

Może lepiej robić coś niż nie robić nic…
Trzeba pokazywać opinii publicznej, kto w tym sporze ma rację. A jest ona po stronie tych, którzy bronią konstytucji, a nie ją łamią. Opinia publiczna musi poznawać jak najwięcej argumentów. Dlatego cieszę się, że sędziowie decydują się na taką walkę.

Kolejna odsłona walki PiS-u z Sądem Najwyższym to wniosek Prokuratora Generalnego do TK. Zbigniew Ziobro twierdzi, że skierowanie przez Sąd Najwyższy pytań do Trybunału Sprawiedliwości UE oraz zawieszenie stosowania niektórych przepisów ustawy o SN to “rażące przekroczenie kompetencji”.
To kolejna kompromitacja Zbigniewa Ziobry.

W TK nie było jeszcze chyba tak idiotycznego wniosku.

Po pierwsze, trybunał nie ma prawa orzekać, czy Sąd Najwyższy przekroczył swoje kompetencje. Po drugie, sformułowanie takiego wniosku jest dowodem na to, że tak zwany Trybunał Konstytucyjny jest przez ministra sprawiedliwości sprowadzany do roli przybudówki partyjnej, która ma orzekać w każdym przypadku, kiedy on nie potrafi wybronić się prawnie. To jest tak absurdalny wniosek, jak ten dotyczący rzekomego sporu kompetencyjnego pomiędzy prezydentem a SN o ułaskawienie Mariusza Kamińskiego.

Trybunał Sprawiedliwości UE nie musi przecież i tak brać pod uwagę orzeczenia TK. Co to za gra?
To jest paniczne i rozpaczliwe szukanie jakiegokolwiek argumentu dla własnego elektoratu. Nawet jeżeli pseudo-trybunał z pseudo-sędziami coś w tej sprawie orzeknie, to będzie tylko kolejna kompromitacja. Dla TSUE taki wyrok nie będzie oczywiście wiążący. Jedynym organem, który może w tej sprawie orzekać, jest właśnie Trybunał Sprawiedliwości UE.

PiS zdąży przejąć SN przed orzeczeniem TSUE. Co takie orzeczenie zmieni?
Będzie miało bardzo dużą wartość na przyszłość. To będzie jeden z elementów, który będzie pozwalał na stwierdzenie, że nowe osoby zasiadają w SN niezgodnie z konstytucją i prawem unijnym. Dzięki temu będzie można po przejęciu władzy jak najszybciej pozbawić je pełnionych funkcji. Mogę obiecać, że każda osoba, która znajduje się bezprawnie w TK czy znajdzie się w SN, nie dość, że zostanie z tych instytucji usunięta, to jeszcze będzie musiała oddać każdą bezprawnie pobraną złotówkę jako świadczenie nienależne. To wynagrodzenie im się nie należy. Poza tym

wierzę w to, że sądy dyscyplinarne będą stosować najwyższe kary dla tych, którzy świadomie uczestniczą w zamachu na SN. Każdy prawnik ma świadomość, że uczestniczy w swego rodzaju konstytucyjnym zamachu stanu i musi liczyć się ze wszystkimi konsekwencjami.


Zdjęcie główne: Borys Budka, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons

Reklama