Reklama

Stała się tragedia i musimy jakoś przejść przez nią. Ci, którzy są odpowiedzialni za tę atmosferę, mam nadzieję, że to czują – mówi nam w rozmowie senator, były opozycjonista i przyjaciel zamordowanego prezydenta Gdańska Bogdan Borusewicz. – Znaliśmy się od 88 roku, kiedy Paweł Adamowicz przewodził strajkowi studentów w maju, to był strajk poparcia dla strajku w Stoczni Gdańskiej, bardzo ciężki, izolowany. Strajkowało tylko kilkaset osób, atakowanych mocno. Potem obserwowałem, jak jako bardzo młody człowiek wchodzi w życie polityczne. Już wtedy widać było, że jest bardzo zdolny.

JUSTYNA KOĆ: Tragiczna wiadomość, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nie żyje. Pan znał dobrze prezydenta, był pan u niego w szpitalu, czekał na te dobre wiadomości, niestety one nie nadeszły. Jakim go pan zapamięta, jakim był człowiekiem?

BOGDAN BORUSEWICZ: Znaliśmy się dobrze, te bliższe kontakty nastąpiły szczególnie w ostatnim okresie. Paweł Adamowicz był dużo młodszy ode mnie, to już jest następne pokolenie. Znaliśmy się od 88 roku, kiedy Paweł Adamowicz przewodził strajkowi studentów w maju, to był strajk poparcia dla strajku w Stoczni Gdańskiej, bardzo ciężki, izolowany. Strajkowało tylko kilkaset osób, atakowanych mocno.

Potem obserwowałem, jak jako bardzo młody człowiek wchodzi w życie polityczne. Już wtedy widać było, że jest bardzo zdolny.

Gdańsk to było miasto, które panów połączyło, podobnie jak poglądy polityczne, ale bliską współpracę rozpoczęliście nie tak dawno?
Zbliżył nas szczególnie ostatni okres, kiedy Paweł Adamowicz był bardzo mocno atakowany, począwszy od Westerplatte, kiedy jeden z ministrów rządu żądał, aby opowiedział się jasno, czy ma niemiecki paszport. Sugerowano, że jest agentem Niemiec, który odtwarza ten niemiecki Gdańsk, co było oczywistym kłamstwem. Potem ta ponowiona sprawa przez Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobrę, sprawa umorzona wcześniej; sprawa błędów w deklaracji majątkowej, która trwała do dziś. Był ciągany na przesłuchania, podobnie jak żona, rodzina, ta presja była ogromna i załamałaby niejednego. On jednak się tylko utwardzał, okazało się, że był bardzo waleczny.

Walczył nie tylko o siebie, ale i o zasady demokracji, o praworządność, nie zważając na to, jak był atakowany.

Był aktywnym politykiem także na poziomie krajowym, chociaż nie musiał tego robić. Mógł spokojnie urzędować i być po prostu prezydentem Gdańska. Ponieważ robił to, co robił, to te ataki na niego były straszne, był poniżany, ale wygrał wybory samorządowe, mimo że przed wyborami te ataki zostały jeszcze zmasowane. Starałem się go wtedy wspierać, służyć radą.

Reklama

Sprawował urząd prezydenta Gdańska od przez ponad 20 lat. Ostatnie wygrał w I turze. To świadczy o tym, że był skutecznym politykiem, mógł jeszcze wiele zmienić, osiągnąć?
W wieku 53 lat polityk jest w szczycie możliwości. Jest i doświadczenie, człowiek nie jest jeszcze zniechęcony do działania. Niestety, Paweł Adamowicz został zamordowany w ten straszny sposób. Wszyscy to widzieli, bo doszło do tego mordu w momencie największej oglądalności telewizyjnej.

Moim zdaniem ten atak na Jurka Owsiaka i na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy też miał tu znaczenie. Dla mnie to było niezrozumiałe.

O ile rozumiałem ataki na Pawła Adamowicza, o tyle na Owsiaka i WOŚP nie.

Bo Paweł Adamowicz był politykiem?
Był politykiem, i to związanym z Platformą. Ta tragedia miała swój dodatkowy wymiar, bo był to atak na Platformę, a przecież Paweł Adamowicz nie był już członkiem PO, ale był z nią związany. Morderca wiedział, kogo atakuje, chciał tylko jego zaatakować, nikogo innego, i stało się nieszczęście.

To nieszczęście przyniesie refleksję?
Myślę, że będzie refleksja, a nie przerzucanie odpowiedzialności. Są przecież ludzie, którzy tworzyli tę atmosferę nienawiści, szowinizmu, do innych poglądów politycznych, innego koloru skóry.

Adamowicz dla części tego środowiska był uosobieniem wszelkiego zła.

Jak zrozumieć tę tragedię i przez nią przejść?
Stała się tragedia i musimy jakoś przejść przez nią. Ci, którzy są odpowiedzialni za tę atmosferę, mam nadzieje, że to czują i nie będą robić żadnych fałszywych ruchów. Doradzam tu chwilę pauzy i refleksji, a także aby nie odwracać tej sytuacji, bo

dlaczego do tego doszło i jak to się stało, każdy rozsądny człowiek widzi.

Czy nastąpi opamiętanie w dyskursie politycznym?
Nie sądzę. Po tamtej stronie nie widzę na to szans. Apeluję tylko, żeby przez chwilę chociaż przestali mówić i poczekali, bo jednak cisza jest teraz potrzebna nam wszystkim.


Zdjęcie główne: Bogdan Borusewicz, Fot. Flickr/Michał Józefaciuk/Kancelaria Senatu, licencja Creative Commons

Reklama

Comments are closed.