Widać, że partia Kaczyńskiego pikuje, zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie. Kompletnie nie radzi sobie z gospodarką, a już szczytem jest niewzięcie darmowych pieniędzy z UE przez widzimisię jednego z tych kiepskich trójkowych uczniów, który rozwalił system prawny w Polsce. Nie ma takiego kraju na świecie od dyktatury po demokracje, który by nie wziął dawanych pieniędzy! – mówi nam dr Mirosław Oczkoś, ekspert od marketingu politycznego. I dodaje: – Propaganda też ma swoje ograniczenia. Oczywiście pan Kurski może opowiadać, co chce, ale to już tak nie działa. Dlatego główny leitmotiv przez najbliższe dni to Zenek i wracamy do sylwestra i Zakopanego, czyli klasyczny Titanic, gdzie orkiestra grała do końca na tonącym statku, rozdawano szampana, wódka się lała, bo po nas choćby potop
Ta sprawa powinna być włączona do długiej listy zarzutów wobec PiS do wyjaśnienia po zmianie ekipy – mówi o aferze inwigilacyjnej prof. Antoni Dudek, politolog i historyk z UKSW. – Oczywiście nie mam złudzeń, że prokuratura pana Ziobry w tej kwestii nic nie wyjaśni, a składanie do niej doniesień jest tylko aktem symbolicznym – podkreśla
Nikt nam nie zagwarantował, że musimy mieć demokrację liberalną w stylu Francji czy Niemiec. Wolne wybory są również w Moskwie i Mińsku, a także w Ankarze. My też możemy żyć w demokracji, która spełnia tylko częściowo warunki systemu demokratycznego. Nikt nie powiedział, że musimy należeć do tego ekskluzywnego klubu demokracji liberalnych, do którego część polityków chciała należeć. Wygląda na to, że to jest trudniejsze niż nam się wydaje – mówi nam dr Robert Sobiech, socjolog z Collegium Civitas. I dodaje: – To w PRL tuż przed świętami Bożego Narodzenia podejmowano decyzje, które przekładały się na protesty społeczne. Nie przypadkowo właśnie wtedy wprowadzono podwyżki cen w grudniu 1970 czy stan wojenny w grudniu 1981. Nie przez przypadek rok temu w grudniu mieliśmy duże demonstracje w sprawie aborcji. A przecież w ostatniej chwili przesunięto (nie wiadomo na jak długo) orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego dotyczące ograniczenia dostępu do informacji publicznej
To zaowocuje efektem mrożącym, który jest związany ze strachem i pewnym chaosem, a także niepokojem, który w szkole jest niepotrzebny. Nie można procesu dydaktycznego oprzeć na strachu – mówi nam wiceprzewodniczący ZNP Krzysztof Baszczyński. I dodaje: – Najpierw zniszczono ustrój szkolny reformą pani Anny Zalewskiej. Gdyby tego nie zrobiono, to dziś edukacja zdalna wyglądałaby zupełnie inaczej, bo właśnie struktura ma tu znaczenie. Teraz władza bierze się za kolejny segment, aby podporządkować sobie szkołę, jej pracownika, system w zakresie treści i programu. To urzędnik kuratoryjny ma decydować o tym, co w szkole może być, a co nie. To powrót do PRL.
Bez Ukrainy będziemy mieć na wschodzie nowy Związek Sowiecki czy Imperium Rosyjskie 3.0. To powinno być zrozumiałe dla każdego polskiego polityka, czy jest w rządzie, czy w opozycji. To jest podstawowy sprawdzian trzeźwości umysłu. Dopiero zrozumienie tej zależności pozwala na zastanowienie się, co możemy wspólnie zrobić, czyli w jaki sposób powstrzymać abdykację Zachodu, o której mówimy, i jak możemy rozwiać złudzenia tego rządu, że da się dogadać z międzynarodówką prorosyjską – mówi nam prof. Paweł Kowal, poseł Koalicji Obywatelskiej, politolog i historyk. I dodaje: – Wyobraźmy sobie doktorat: „Ludzie władzy PiS w świetle korespondencji elektronicznej Michała Dworczyka”. Obraz obozu władzy, jaki się wyłania z tej korespondencji, jest przerażający. To obraz rządu, który nie wypełnia swojej funkcji, to obraz demoralizacji i nieszczerości, obraz ulegania presji o. Tadeusza Rydzyka, ulegania naciskom na rząd
Oczekiwałbym rzucenia ogromnych sił i środków na kampanię informacyjną dla pozostałych 30-40 proc., które można przekonać do szczepień. Oczekiwałbym chociażby akcji informacyjnej do skrzynek, orędzia prezydenta, premiera, zaangażowania Kościoła. Taka całościowa kombinacja różnych działań może przynieść rezultaty – mówi nam wiceprzewodniczący PO, były szef MON Tomasz Siemoniak. I dodaje: – W obliczu kryzysu na granicy polsko-białoruskiej, tego, że Rosja zagraża Ukrainie, a premier Morawiecki jeździ i przekonuje w stolicach europejskich do polskiego stanowiska, organizowanie takiego spotkania jest wbrew polskim interesom. Widok jeżdżącej po Warszawie na sygnale niczym głowa państwa Marine Le Pen jest głębokim upokorzeniem dla polskiej polityki zagranicznej po 89 roku
Biorąc pod uwagę, że nie wprowadzono żadnych obostrzeń, że dopiero rozwija się sezon grypowy, że będziemy w najbliższych tygodniach tłoczyć się w sklepach, potem hucznie spędzimy Boże Narodzenie i sylwestra, to liczba śmierci i zachorowań będzie rosła – mówi nam dr Tomasz Sobierajski, socjolog, metodolog, wakcynolog społeczny, trener komunikacji medycznej i interpersonalnej, od lat badający ruchy antyszczepionkowe. Pytamy nie tylko o to, kim są, ale też ilu ich jest i dlaczego tak niewielu wpływa na zachowania prawie połowy populacji. Pytamy też o nowy wariant wirusa. – Omikronowi warto uważnie się przyglądać, ale na razie radziłbym, abyśmy wszyscy na bardzo poważnie przejmowali się Deltą, z którą sobie nie radzimy, co widać po ogromnej liczbie zakażeń i śmierci – mówi nasz rozmówca
Na pewno filmiki znad granicy prezentowane przez MON, SG – to jest prawda PiS. Ta druga część, z którą już PiS niekoniecznie chce się zderzyć, to pewna nieporadność polskiego wojska, brutalność polskich służb i przede wszystkim tragedia ludzi, którzy się tam znajdują, i nie mam na myśli tylko emigrantów, ale i lokalnych przedsiębiorców. To też jest część prawdy, a PiS nie chce, aby była pokazywana. Władza nie lubi obrazu zbilansowanego, lubi za to, aby obraz był taki, jak w mediach prorządowych zwanych dla żartu publicznymi – mówi nam prof. Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego. Pytamy też o rządzącą większość i sprawę wiceministra sportu Łukasza Mejzy. – Politologicznie można by powiedzieć, że gorsza byłaby sytuacja, kiedy służby nie wiedziały. Wówczas państwo byłoby z dykty. Z moralnego punktu widzenia gorsze byłoby, gdyby wiedzieli i zaakceptowali ten fakt dla władzy. Wówczas okazałoby się, że nie mamy państwa z dykty, tylko z papieru toaletowego. Stawia mnie pani przed takim z wyborem…
Ten plan to plaster, ale niestety nie wyleczy żadnej rany – ocenia dla nas tarczę antyinflacyjną rządu była wiceminister finansów Izabela Leszczyna. I dodaje: – Prezes Glapiński od początku robi politykę partyjną. PiS zrozumiał, że inflacja jest groźna dla utrzymania władzy, wcale nie jest przejściowa, nie jest tylko podażowa i w zasadzie wymknęła się spod kontroli. Dziś Glapiński będzie chciał zrobić wszystko, aby pomóc rządowi, bo jeśli inflacja będzie zjadała ludziom pensje, to żaden rząd, nawet ten, utrzymujący się dzięki kłamstwom i propagandzie, tego nie wytrzyma. Dlatego mam nadzieję, że będą próbowali podejmować także racjonalne działania, przynoszące efekt długoterminowy
Kiedy premier nacjonalistycznego rządu rozmawia z partnerami europejskimi, to oczywiście dobrze, ale pamiętajmy, że państwa bałtyckie są raczej konsumentami bezpieczeństwa, a nie głównymi ośrodkami decyzyjnymi w UE. Dlatego mam nadzieję, premier przezwycięży też swą odrazę do Niemców i Francuzów i zacznie rozmawiać także z najsilniejszymi sojusznikami – mówi nam Radosław Sikorski, były szef MSZ, eurodeputowany PO. I dodaje: – Kryzys został załagodzony dzięki interwencji UE oraz jej państw członkowskich i poniewczasie premier Morawiecki próbuje się do tego sukcesu przykleić. Ta ofensywa powinna mieć miejsce cztery miesiące temu