Reklama

– Propozycje prezydenta wprowadzają polityczny nadzór nad obszarem, który powinien być od tego wolny. Żadna z propozycji, która łamie porządek prawny polegający na trójpodziale władzy, nie jest do zaakceptowania. To nie jest tylko wywieszenie białej flagi, ale także kompromitacja prezydenta jako strażnika konstytucji i prawnika – mówi w rozmowie z wiadomo.co Andrzej Halicki z PO. Poseł tłumaczy w ten sposób, dlaczego przedstawiciel Platformy nie pojawił się na spotkaniu w Pałacu Prezydenckim. Rozmawiamy też o sile opozycji i wyborach samorządowych.

KAMILA TERPIAŁ: Opozycja znowu zwiera szyki?
ANDRZEJ HALICKI:
Powróciliśmy do pracy parlamentarnej, więc powracamy też do koordynacji prac zespołu opozycyjnego w ramach prezydiów 3 klubów: PO, Nowoczesnej i PSL. Chodzi o to, aby przy tematach ważnych, tam, gdzie zagrożona jest demokracja i łamana konstytucja, nasi posłowie ze sobą pracowali, aby było wspólne stanowisko i wspólne inicjatywy. Tak jest w przypadku zespołu prawników i tak samo będzie w innych obszarach. Te zespoły będą się tworzyły w zależności od tego, co będzie się działo w politycznej rzeczywistości.

Zapewne powstanie zespół dotyczący organizacji pozarządowych czy mediów. Będziemy się spotykać regularnie, bo ważna jest także dobra komunikacja między nami.

Czy to może być pierwszy krok do stworzenia wspólnych list w wyborach samorządowych?
Mam taką nadzieję, bo to będą wybory, które zadecydują o ustroju państwa, czy samorząd pozostanie niezależny, czy będzie podlegał centralizacji. Czekamy na projekt zmian w ordynacji wyborczej, bo jedyne, co możemy przewidzieć, to że nie będzie tak, jak jest. A na pewno nie będzie to zmiana na lepsze.

Na razie formalnie rozmów o wspólnych listach nie ma?
Po pierwsze, toczą się rozmowy na poziomie lokalnym i będziemy wspomagać te procesy także naszymi decyzjami na poziomie krajowym. Kilka ważnych miast na pewno będzie pod lupą wszystkich i tam będziemy obserwować personalne pojedynki. Ale istotą samorządności są środki i możliwości inwestycyjne, a te są najsilniejsze na poziomie województw, dlatego ważne będą też sejmiki.

Reklama

Mam nadzieję, że uda nam się stworzyć blok współpracujących ze sobą ugrupowań, dla których najważniejsza będzie demokracja oraz wzmocnienie i ustabilizowanie finansów na poziomie lokalnym.

Jest pan brany pod uwagę jako kandydat na prezydenta stolicy?
Sprawy personalne będą na końcu procesu, który ma swoją logikę. Najważniejszy jest cel i środowiska, które chcą do tego celu dążyć. O kandydatach też powinniśmy rozmawiać w szerszym politycznym gronie. Jeżeli chodzi o Platformę Obywatelską, to 21 października przyjmiemy kalendarz wyborczy i będzie to transparentny proces. Mam nadzieję, że kandydatów będziemy w stanie przedstawić do końca roku.

Pan nie mówi nie?
Jestem urodzonym warszawiakiem, więc to miasto jest mi bliskie. Zależy mi na tym, aby udowodnić skuteczność i obronić pryncypia, o których mówiłem wcześniej. Warszawiacy zasługują na miasto wolności i swobód demokratycznych. Dla tego celu będziemy szukali i budowali szeroki front wsparcia. A konkretna osoba zwieńczy to, co powinien wyłonić proces budowania szerokiej współpracy.

Komisja weryfikacyjna szkodzi PO?
To jest osobny proces, który wymaga przede wszystkim zmian prawnych. Mam wrażenie, że PiS robi wszystko, aby ten proces był nadal zagmatwany i nietransparentny.

W szufladzie marszałka Sejmu są dwa projekty PO dotyczące reprywatyzacji. Jeden dotyczący Warszawy i dekretu Bieruta, a drugi szerszy. Te ustawy są niezbędne, ale PiS blokuje prace nad nimi.

Pytanie, dlaczego. Może najpierw musi zrealizować inwestycję na ul. Srebrnej, bo tam też mamy do czynienia z roszczeniami. Widać, że to jest proces prowadzony przez PiS nieuczciwie, co innego mówią i co innego robią.

Platforma była krytykowana przez niektórych publicystów za to, że odmówiła spotkania z prezydentem na temat zmian w konstytucji. To była dobra decyzja?
Spotkanie zostało ogłoszone w sposób mało poważny i w taki sposób też się odbyło. Prezydent wywiesił białą flagę, mrugając później i udając, że nic się nie stało. Zaprasza na kawę przedstawicieli partii politycznych po to, aby rozmawiać o zmianie konstytucji, bo zgłosił niekonstytucyjne projekty – przecież to jest absurd! Niezależnie od tempa i czasu, który wyznaczył, to jeszcze w trakcie spotkania, zanim ktokolwiek zdążył dokończyć kawę, stwierdził, że propozycja jest nieaktualna. To nie jest tylko wywieszenie białej flagi, ale także kompromitacja prezydenta jako strażnika konstytucji i prawnika. W kampanii wyborczej podkreślał, że będzie słuchał Polaków i ich reprezentował, że będzie arbitrem w sporach. Obiecał też, że przeprowadzi szerokie konsultacje społeczne w sprawie propozycji zmian w wymiarze sprawiedliwości…

Projekty są już w Sejmie.
To kolejny dowód na to, że szumnie zapowiadane konsultacje okazały się fikcją.

Mam nadzieję, że marszałek Sejmu przeznaczy Salę Kolumnową na prawdziwe wysłuchanie publiczne, z udziałem przedstawicieli środowisk prawniczych, sędziowskich, organizacji pozarządowych, nie mówiąc o parlamentarzystach.

Naprawdę ma pan taką nadzieję?
Zawsze warto mieć nadzieję, że parlament jest miejscem nieskrępowanej debaty. Co prawda czujemy się jak w oblężonej twierdzy, bo przed Sejmem znowu pojawiły się barierki. Jak widać, PiS nie ma czystych intencji. Poza tym Marek Kuchciński wiele razy deklarował, że pakiet demokratyczny będzie dla niego drogowskazem, a więc wysłuchanie publiczne nie powinno być kłopotem.

Prezydent przedstawia projekty ustaw sądowych, według ekspertów niekonstytucyjne, bo oddające wybór członków KRS-u Sejmowi. Proponuje zmianę konstytucji, ale później zmienia zdanie. Ostatecznie propozycja jest taka: jeżeli Sejmowi nie uda się wybrać sędziów większością 3/5, to w drugim etapie każdy poseł będzie miał jeden głos. To ukłon w stronę PiS-u?
To jest dowód na to, że wszystko jest pisane na kolanie i na każdy scenariusz jest kilka gotowych odpowiedzi. Ale najważniejsze, że propozycje prezydenta wprowadzają polityczny nadzór nad obszarem, który powinien być od tego wolny. Propozycja wyboru sędziego przez Sejm jest niezgodna z konstytucją. Za to głosowanie imienne będzie bardzo trudnym procesem. To wszystko jest niepoważne.

PO nie poprze rozwiązań zaproponowanych przez prezydenta?

Żadna z propozycji, która łamie porządek prawny polegający na trójpodziale władzy, nie jest do zaakceptowania. Jaką różnicą jest, że jeden polityk, czyli minister sprawiedliwości, zostanie zastąpiony przez innego, czyli prezydenta albo parlamentarną większość. Cofamy się do rozwiązań PRL-owskich.

W 1989 roku sam Jarosław Kaczyński powtarzał, że aby obywatel czuł się bezpiecznie i wiedział, że jego podstawowe prawa są gwarantowane, to niezawisły i wolny od politycznej kontroli obszar sądownictwa powinien być gwarantowany przez samorząd sędziowski. Można mu podziękować za to, że tak się przy tym upierał w 1989 roku, ale dzisiaj chcąc mieć nieskrępowaną i bezkarną władzę, zmienia zdanie i chce przekreślić wszystko, co było zdobyczą wolnej Polski.

Opozycyjny zespół dotyczący wymiaru sprawiedliwości będzie oceniał, czy też coś proponował?
Proponujemy własne rozwiązania. To jest między innymi projekt przygotowany przez Stowarzyszenie „Iustitia”, który złożyliśmy w Sejmie, ale został odrzucony. Tu po prostu nie ma żadnej dyskusji. PiS-owi nie chodzi o reformę sądownictwa, tylko o władzę nad nim.

Jak powinna się zatem zachować opozycja?

Opozycja powinna przede wszystkim być wśród ludzi. W taki sposób budujemy świadomość zagrożenia, które niesie PiS.

Paradoksem tej sytuacji jest to, że dzisiaj Polacy zaczęli czytać konstytucję, zastanawiać się, jakie prawa nam gwarantuje i jaką ochronę daje, jak powinno funkcjonować demokratyczne państwo. Zaczynają o tym rozmawiać także młodzi ludzie, którzy do tej pory stronili od polityki. Zaczynają zadawać sobie pytanie, czy porządek, który u nas panuje, jest jeszcze porządkiem europejskim…

A tymczasem PiS ma w sondażach cały czas ok. 40 proc. poparcia.
Jeżeli chodzi o sondaże, widać, że jest pula osób, które niezależnie od obaw i znaków zapytania cenią sobie dodatkowe pieniądze, które otrzymali. Ale już powinno się pojawić pytanie o cenę takiego rozwiązania. Koszty życia rośną, więcej będziemy płacić za wodę, energię, gaz, produkty żywnościowe. W taki sposób będziemy się składać na rozdawnictwo PiS-u. A nasze bezpieczeństwo nie rośnie, wręcz przeciwnie. Ta władza skłóca nas z partnerami gospodarczymi. Poza tym inne rządy miały na tym etapie dużo lepsze notowania. Tutaj takiej progresji i wzrastającego zaufania nie widać.


Zdjęcie główne: Andrzej Halicki, Fot. Flickr/Michał Józefaciuk/Kancelaria Senatu, licencja Creative Commons

Reklama