Reklama

Jeszcze dobrze ustawa o dniu wolnym od pracy 12 listopada nie wyszła z Sejmu, prezydent już zdążył ją podpisać. Dzień wolny z okazji 100. Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej ma być częścią obchodów. Wcześniej posłowie przyjęli poprawkę Senatu zakładającą zakaz handlu. Pomysł pojawił się zaledwie 3 tygodnie temu.

Legislacyjne ferrari

W środę Sejm przegłosował poprawki Senatu do ustawy “o ustanowieniu Święta Narodowego z okazji Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej”. Według ustawy “poniedziałek 12 listopada br. będzie świętem narodowym i dniem wolnym od pracy”.

Projekt został złożony przez posłów PiS zaledwie 23 października. Powodem miał być fakt, że 11.11 wypada w niedzielę.

Prezydent podpisał ustawę kilkadziesiąt minut po jej uchwaleniu przez parlament. Zresztą wcześniej zapowiedział, że ustawę podpisze, niezależnie od tego, jaki kształt ostatecznie ustalą posłowie.

Reklama

Co ze sklepami

Jedna z poprawek zaproponowanych przez Senat, a uchwalonych dziś przez Sejm, skreślała artykuł 3 ustawy, zgodnie z którym 12 listopada mają nie obowiązywać zasady ograniczające handel w niedziele i święta. Oznacza to, że sklepy będą zamknięte.

Nie będą czynne urzędy, przełożone zostaną wszystkie rozprawy sądowe zaplanowane na ten dzień.

W szpitalach mają być przeprowadzone planowane zabiegi. Do pracy pójdą też służby mundurowe, pielęgniarki i pracownicy transportu publicznego.

Za pięć dwunasty

Jeszcze podczas prac nad ustawą ekonomiści tłumaczyli, że dzień wolny kosztuje budżet 4-6 mld złotych.

Dziś przed głosowaniem w parlamencie odbyła się gorąca debata nad projektem.

– Tyle chaosu i bałaganu mało jaka ustawa wprowadziła. Ludzie mają konkretne terminy w realizacji. Pracownicy handlu nie wiedzą dziś, czy 12 listopada pójdą do pracy. Lekceważycie Polaków – mówił Ryszard Petru z koła poselskiego Liberalno-Społeczni.

– Ta ustawa to największy knot, jaki wychodzi z tej sali. Ta ustawa będzie kosztowała polskich podatników 6,5 mld zł. Wydajecie je dla waszych fanaberii – tłumaczył Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej.

Marek Tatała z Forum Obywatelskiego Rozwoju skomentował:


Zdjęcie główne: Fot. Pixabay

Reklama