AKTUALNOŚCI
Money.pl Bombardowanie Iranu przez USA. Oto irańskie obiekty nuklearne Gazeta.pl Czarzasty został zapytany o ślubowania nowych sędziów TK. Wskazał na Nawrockiego: Czekam Onet Donald Trump: szefowa personelu Białego Domu ma raka piersi Money.pl Wyniki exit poll. Nawrocki: zwyciężymy i ocalimy Polskę Gazeta.pl Wbrew temu, co mówił Sakiewicz, TV Republika nie zapłaciła rocznej opłaty koncesyjnej Money.pl Polacy chętnie spędzają tam wakacje. Dla Niemców zrobiło się za drogo Money.pl Nasi sąsiedzi legalizują marihuanę. Do 100 gramów na własny użytek Onet "Zaoferowałem swoją mediację". Zaskakujące słowa Radosława Sikorskiego Gazeta.pl Słowacja sprzedaje Ukrainie rekordową ilość broni wbrew deklaracjom Roberta Ficy Money.pl Banki w Polsce puchną od pieniędzy. Znaczący wzrost zysków Onet Sąsiedzi Putina w Soczi nie będą mieć łatwo. Na nowej liście zakazów m.in. śmieci, zwierzęta i naprawa samochodów Gazeta.pl Trump skupił się na wojnie w Iranie. Co to oznacza dla Ukrainy? Money.pl Francja wprowadza kary i zakaz? Polski serwis wyjaśnia manipulację Gazeta.pl Polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot nad Bałtykiem. Już po raz 9. w tym roku Onet Tam podróżni nie polecą. LOT odwołuje kolejne połączenia Onet Intensywna pielgrzymka Leona XIV. Papież odwiedzi 11 miast w 10 dni Gazeta.pl CBOS: Czy Nawrocki wetuje za często czy za rzadko? Money.pl Najdroższe bombowce świata spuszczone ze smyczy. B-2 Spirit nad Iranem Onet Słowacy narzekają na sąsiada. "Mamy z nimi problem" Money.pl Warto poznać przepisy przed wycieczką. 80 euro za trzaśnięcie Gazeta.pl Wszystkie składniki DNA i RNA odkryte na planetoidzie Ryugu Onet Broń od CIA i obietnice z Waszyngtonu. To oni mogą pomóc rzucić Iran na kolana. Ale stawka może być śmiertelnie wysoka Gazeta.pl "Pani z domu nie wyjdzie!" Reżim zastrasza obywateli, a Trump przyznaje, że zajmie się Kubą po Iranie Onet Niezwykłe zjawisko na niebie. Nad Mazowszem pojawiła się "kula ognia"
Subskrybuj

Wspólna lista opozycji? Cel może nie wystarczyć

– Jeśli zbudujemy skuteczną opozycję, to wygramy wybory samorządowe, europejskie, parlamentarne i prezydenckie. Obiecujemy to! – mówił podczas sobotniego Marszu Wolności lider PO Grzegorz Schetyna. I chociaż stojący na scenie liderzy pozostałych partii opozycyjnych wydawali się przytakiwać, to po zejściu ze sceny zmienili zdanie. Pytanie: czy podzielona opozycja może wygrać z PiS-em? Może, ale zależy jak bardzo podzielona – odpowiada dr Jarosław Flis z UJ. – Najważniejsza jest „perspektywa” i to, czy zwycięży wspólny cel, czy chęć zachowania własnej podmiotowości – dodaje prof. Ewa Marciniak z UW.

PO proponuje, reszta kontempluje

Propozycja wspólnych list opozycji w wyborach samorządowych nie jest nowa. PO zaproponowała to już jesienią zeszłego roku. Podczas Marszu Wolności Grzegorz Schetyna podtrzymał tę propozycję. – Jeżeli będziemy razem, to wygramy wybory – mówił krótko ze sceny na Placu Konstytucji lider największej partii opozycyjnej.

– Musimy stworzyć taki blok, żeby z nimi wygrać – mówił podczas manifestacji przewodniczący Nowoczesnej. Chodziło oczywiście o wygraną z PiS-em. Ale już dzień później Ryszard Petru studził nastroje i emocje: – To nie jest moment, by takie decyzje podejmować. Partie opozycji powinny skupić się na tym, by ciągle poszerzać swój elektorat.

Wspólna lista? – My idziemy do wyborów samodzielnie, idziemy z własnymi listami. Możemy najwyżej szukać wspólnych kandydatów – deklaruje prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Z dystansem – łagodnie mówiąc – do pomysłu wspólnych list podchodzi lewica w postaci szefa SLD Włodzimierza Czarzastego: – To nie jest marzenie Polaków, to marzenie pana Schetyny o systemie dwupartyjnym w Polsce.

Jest jeden wspólny wróg – PiS. Ale jak widać, to nie wszystkich przekonuje i nie wszystkim wystarczy.

Czy wspólny cel – odsunięcie PiS od władzy – wystarczy?

Budowanie wspólnych list wyborczych to często ryzykowna polityczna gra, ale są sytuacje w których się opłaca. – Wszystko zależy od perspektywy – mówi w rozmowie z wiadomo.co politolog z UW prof. Ewa Marciniak. – Drogą do uzyskania sukcesu politycznego jest samodzielność. To jest kluczowa przeszkoda w budowaniu wspólnych list. Zgoda na wspólne listy jest też zgodą na stopniowe tracenie własnej podmiotowości na rzecz największego gracza. To nie musi się zdarzyć, ale może – tłumaczy prof. Marciniak.

Według politolog z UW, przesłanką za wspólną listą może być chociażby doświadczenie PiS-u. Dlaczego? Wspólne listy PiS, Polski Razem i Solidarnej Polski zaowocowały sukcesem. Tyle że koszt polityczny dla małych partii jest taki, że właściwie przestały się liczyć.

Najważniejsza w przypadku opozycji jest jednak „perspektywa”. – Jeżeli perspektywą jest wspólny cel, czyli odsunięcie PiS od władzy, to nie powinno być dyskusji w jakiej formule funkcjonujemy, czy wspólnych list, czy koalicji, bo mamy wspólny cel. Jeżeli natomiast cel jest taki, że za wszelką cenę staramy się zachować własną podmiotowość, to wtedy koalicje i wspólne listy są raczej wykluczone – przyznaje prof. Marciniak.

Wszystkie partie opozycyjne mają hasło odsunięcia PiS-u od władzy na ustach, ale w przypadku konkretnych wypowiedzi polityków, liderów partii, nie są już z tym celem spójne. Według ekspertki, najbardziej „naturalne” byłoby współdziałanie PO i Nowoczesnej. A skoro lider PO proponuje, to lider Nowoczesnej musi na to zaproszenie odpowiedzieć – jednoznacznie.

– Poszczególne partie, zwłaszcza Ryszard Petru, musi przemyśleć swoją strategię funkcjonowania na rynku politycznym i konsekwentnie tę strategię realizować. Dzisiaj wygląda ona na niespójną. Cel jest oczywisty, a droga do osiągnięcia tego celu jest chwiejna – tłumaczy prof. Marciniak.

Nie czy, ale jak bardzo opozycja będzie podzielona?

To według socjologa i komentatora politycznego z UJ dr Jarosława Flisa kluczowe pytanie. Dlatego że nie zawsze i nie wszystko jest możliwe i ma sens. I tak w przypadku PSL-u i PO stworzenie wspólnych list nie ma sensu. – Te partie zawsze funkcjonowały jako „yin yang” polskiej polityki, tzn. PO jest wypukła tam, gdzie PSL wklęsły, i odwrotnie. Straty w elektoracie byłyby większe niż straty w matematyce – tłumaczy w rozmowie z wiadomo.co dr Flis.

Zupełnie inaczej sprawa wygląda w przypadku Nowoczesnej. – Nie ma najmniejszego sensu, żeby Nowoczesna szła oddzielnie – mówi krótko politolog z UJ. I przyznaje, że przy spadającym poparciu dla partii Ryszarda Petru być może w ogóle nie będzie się nad czym zastanawiać: – To PO będzie sobie zadawać pytanie, czy jest sens się nad tym pochylać? Nowoczesna ma szanse na wspólnych listach, bez wspólnych list nie ma szans, a PO i tak sobie poradzi.

Najbardziej dyskusyjną sprawą jest przypadek lewicy. Jarosław Flis nie ma wątpliwości, że dla Platformy pójście pod ramię na przykład z SLD może być obciążające. – PO bardziej opłaca się strategia „wyłuskiwania perełek” z lewej strony. Chodzi o to, żeby wiadomo było, że jest lewe skrzydło, ale żeby nie było zbyt zinstytucjonalizowane. Dla Platformy Obywatelskiej ważniejsze jest odbijanie wyborców Gowina niż wyborców lewicy, bo tych wyborców jest mniej – mówi politolog z UW.

Lewica teraz ma przede wszystkim problem sama ze sobą i może mieć poważny problem z dogadaniem się we własnym gronie. Teraz są trzy widoczne na scenie politycznej ugrupowania: SLD, Partia Razem i Inicjatywa Polska. Czy ich porozumienie jest w ogóle możliwe?


Zdjęcie główne: Marsz Wolności w Warszawie; Fot. Flickr/PO