AKTUALNOŚCI
Onet Płoną jedne z największych pól ropy na świecie. Drony uderzyły w dwóch krajach Onet Polak na kluczowym stanowisku w NATO. Zajmie się cyberbezpieczeństwem Money.pl Wyniki exit poll. Nawrocki: zwyciężymy i ocalimy Polskę Money.pl Banki w Polsce puchną od pieniędzy. Znaczący wzrost zysków Money.pl Warto poznać przepisy przed wycieczką. 80 euro za trzaśnięcie Money.pl Najdroższe bombowce świata spuszczone ze smyczy. B-2 Spirit nad Iranem Onet Dziewczynka i dyktator. Kim Dzong Un przygotowuje przyszłą liderkę reżimu? Po ojcu odziedziczyła słabość do broni i skórzanych kurtek Gazeta.pl Wszystkie składniki DNA i RNA odkryte na planetoidzie Ryugu Money.pl Nasi sąsiedzi legalizują marihuanę. Do 100 gramów na własny użytek Onet Tragedia we Włoszech. 25-letnia Polka spadła ze skał Gazeta.pl Europa nie może dać się wciągnąć w wojnę z Iranem Onet USA nawiązały kontakt z władzami Iranu. Pierwszy taki przypadek od wybuchu wojny Money.pl Francja wprowadza kary i zakaz? Polski serwis wyjaśnia manipulację Gazeta.pl Trump liczy na pomoc ws. cieśniny Ormuz. Ponowił apel do sojuszników Onet To dlatego Modżtaba Chamenei przeżył atak, w którym zginął jego ojciec. Nowe szczegóły Money.pl Polacy chętnie spędzają tam wakacje. Dla Niemców zrobiło się za drogo Gazeta.pl Kapitulacja Ministerstwa Zdrowia. Resort oficjalnie ogłosił, że nie przesunie podwyżek w szpitalach Gazeta.pl "Pan Nikt kontra Putin" zdobył Oscara. Jak zareagował Kreml Gazeta.pl TV Republika grzmiała o "niemieckich armatach". Jest reakcja KRRiT Money.pl Bombardowanie Iranu przez USA. Oto irańskie obiekty nuklearne Onet Bruksela chce pozbawić Węgry i Słowację rosyjskiej ropy. Są szczegóły Gazeta.pl A jeśli Nawrocki odmówi przyjęcia ślubowania nowych sędziów TK? Czarzasty i Żurek komentują Onet "Onet Rano." | 17.03 Gazeta.pl Co Szymon Hołownia chciał zrobić z prezydenckim "SAFE 0 proc."?
Subskrybuj

Oczy jeszcze szerzej zamknięte

Nieformalne hasło władzy „Budapeszt w Warszawie” jest dziś skompromitowane. Ale nie dla PiS. Budowa trwa. Pomagają symetryści, szpica czwartej władzy, którzy patrzą, ale nie widzą. Są jak z pewnego wiersza Wierzyńskiego – zaaklimatyzowali się (w bardzo ciemnym miejscu). Po siedmiu latach jesteśmy w punkcie wyjścia – pisze nasz Kronikarz

Gdzież ten szczęsny czas, gdy zastępy pięknoduchów i popularnych redaktorów – który to już raz? – szły przez szpalty i ekrany z pieśnią o jedności w obliczu wojny? O konieczności zawieszenia sporów narodowych, o wzniesieniu się ponad podziały, o czekającym nas wysiłku przekłucia baniek informacyjnych (w których ponoć żyjemy)? Dziś, po miesiącu z ogonkiem, szczucie propagandy na opozycję sięga zenitu, Kaczyński wznowił obsceniczny taniec na smoleńskich trumnach,

partia władzy nie wyrzekła się Orbána (który nie wyrzekł się Putina), Le Pen, Salviniego, premier z upodobaniem atakuje Unię Europejską. Nie zmieniło się nic.

Nieformalne hasło władzy „Budapeszt w Warszawie” jest dziś skompromitowane. Ale nie dla władzy. Budowa trwa. PiS nie zrezygnował z betonowania systemu, jaki stworzył, z germanofobii, z dzielenia uchodźców na sort gorszy (granica białoruska) i lepszy (granica ukraińska), z dewastowania sądownictwa (nawet projekt prezydencki, uchodzący za sięgający najdalej, nie rozwiązuje problemu neosędziów, neo-KRS, szykanowania Igora Tulei i innych prześladowanych sędziów), z bezwstydnego wykorzystywania sytuacji geopolitycznej jako „politycznego złota”.

Pomagają mu w tym zresztą wydajnie polscy symetryści, szpica czwartej władzy, którzy pąsowieją, gdy zobaczą krytyczną wobec uległości i niesamodzielności prezydenta Dudy okładkę „Newsweeka”, ale połykają języki, gdy trzeba nazwać po imieniu bezeceństwa autokratycznej władzy. Są jak z pewnego wiersza Wierzyńskiego – zaaklimatyzowali się (w bardzo ciemnym miejscu).

Poważny błąd, jaki popełniła opozycja społeczna (i po części polityczna) w 2015 roku, to osunięcie się w naiwną wiarę, że czwarta władza jednoznacznie stanie po stronie demokracji.

Że zacznie bronić niszczonych wartości, pozbędzie się kompleksu posiadania równego dystansu do gwałciciela i gwałconej (konstytucji), że dostrzeże nadzwyczajność czasów. Nic takiego się nie stało (poza wyjątkami potwierdzającymi regułę).

Dlatego każde cyniczne posunięcie władzy komentatorzy (ci przebrani za obiektywnych obserwatorów z zawiązanymi oczami) nazywają „ciekawym ruchem” albo „trwającą ofensywą”, a zamiast opisywania putinizacji prawa albo mediów publicznych zajmują się wyrażaniem oburzenia w związku z używaniem niemiłego słowa „putinizacja”. A fe!

Nie ma jedności i nie będzie jedności. Mimo wojny, mimo okrucieństw Putina Orbán się od niego nie odciął, a PiS nie odciął się od Orbána. Czwarta władza nadal będzie puszyć się w swoich wyidealizowanych identyfikacjach, trzymając oczy szeroko zamknięte, nie chcąc zobaczyć, że Budapeszt w Warszawie, z którego nie zrezygnował PiS, oznacza domknięcie systemu, oznacza plan pacyfikacji mediów, oznacza być może zmianę ordynacji wyborczej, jeśli tylko władza zapragnie.

Niedrukowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego czy nielegalne reasumpcje przeszły, więc wszystko przejdzie. Wszystko zostanie gładko łyknięte.

Zauważmy więc z kronikarskiego obowiązku, że jesteśmy w punkcie wyjścia, choć okoliczności geopolityczne się zmieniły na radykalnie dramatyczne. Inny jest też poziom ingerencji PiS w tkankę państwa, ponieważ dziś partia kontroluje już Trybunał Konstytucyjny, ma wpływ na Sąd Najwyższy, Państwową Komisję Wyborczą, wszelkie instytucje, a także propagandę, która – jak na Węgrzech – pierze mózgi każdego dnia, bez przerwy.

Jesteśmy w punkcie wyjścia głównie dlatego, że najbliższe wybory będą tymi, w których

stawką jest sama demokracja,

a medialny mainstream patrzy, ale nie widzi. Demokracja, która może zostać zmieciona przez przeoraną dwiema kadencjami… demokrację. Dlaczego mielibyśmy na to pozwolić, tak jak pozwolili Węgrzy? A dlaczego nie? No właśnie.

Kronikarz


Zdjęcie główne: Mateusz Morawiecki na szczycie premierów V4 w Budapeszcie w 2018 r., Fot. Flickr/KPRM, Public domain