AKTUALNOŚCI
Gazeta.pl Jarosław Kaczyński apeluje do PiS. "Są niestety tacy, którzy tę partię rozbijają" Money.pl Banki w Polsce puchną od pieniędzy. Znaczący wzrost zysków Gazeta.pl Co w Rosji piszczy? Tak źle nie było od września 2022 r., kiedy Putin ogłosił mobilizację Onet Poseł KO do Waldemara Żurka: myślałem, że minister sprawiedliwości to twardy gość Onet Kierowca auta na polskich numerach sprawcą tragedii w Paryżu Money.pl Bombardowanie Iranu przez USA. Oto irańskie obiekty nuklearne Onet Nie żyje kolejny żołnierz wojsk USA służący na Bliskim Wschodzie Gazeta.pl Ukraińskie drony zaatakowały rosyjskie tankowce i magazyny ropy naftowej. Rośnie presja na Putina Money.pl Francja wprowadza kary i zakaz? Polski serwis wyjaśnia manipulację Money.pl Najdroższe bombowce świata spuszczone ze smyczy. B-2 Spirit nad Iranem Onet Dziecko z USA zaczęło oddychać w kostnicy. "Sytuacja rozrywająca serce" Money.pl Wyniki exit poll. Nawrocki: zwyciężymy i ocalimy Polskę Gazeta.pl Ukraina ma to, czego odmawiają nam Amerykanie. "Polska musi to wykorzystać" Onet Szczęście w Białym Domu. J.D. Vance przekazał przed północą radosną wiadomość Money.pl Nasi sąsiedzi legalizują marihuanę. Do 100 gramów na własny użytek Gazeta.pl Pożary lasów w Kanadzie. Ogień pojawił się również w Minnesocie Money.pl Warto poznać przepisy przed wycieczką. 80 euro za trzaśnięcie Gazeta.pl "Nie denerwujmy elektoratu reformami"? Ta strategia przestała działać Money.pl Polacy chętnie spędzają tam wakacje. Dla Niemców zrobiło się za drogo Onet Szachowa mistrzyni może zostać prezydentem Węgier. Peter Magyar zdradza plany Onet Premier Hiszpanii triumfuje. "Nasza reprezentacja jest niesamowita" Gazeta.pl Jeden z największych ataków balistycznych Rosji na Kijów. Pożary w pięciu dzielnicach Gazeta.pl Zakaz używania smartfonów w szkołach. "Dzieci zaczęły ze sobą rozmawiać" Onet Finał MŚ. Donald Trump na trybunach. Pojawili się też inni politycy
Subskrybuj

Tomasz Siemoniak: Żaden wstyd przyznać się do błędu

Twierdzenie, że była to inicjatywa opozycji, jest taktyką obliczoną na atak na opozycję i Donalda Tuska – mówi nam Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej i b. szef MON. – Żaden wstyd przyznać się do błędu, znacznie gorzej w nim tkwić. Dla wszystkich z nas to była ogromna lekcja pokory, lekcja tego, że mamy wyborców, którzy mają wysokie wymagania wobec nas i wyrażają je dobitnie. To też nauczka, że jakiekolwiek rozmowy z PiS-em nie prowadzą do dobrych rezultatów – podkreśla

JUSTYNA KOĆ: Marszałek Terlecki po tym jak Senat odrzucił ustawę o podwyżkach stwierdził, że to opozycja nalegała i była wręcz inicjatorką ustawy.

TOMASZ SIEMONIAK: To kompletnie niepoważne i niewiarygodne, bo wszyscy wiedzą, że od 5 lat PiS żadnej naszej inicjatywy nie podjął, dziesiątki naszych pomysłów zostały odrzuconych lub wylądowały w zamrażarce sejmowej. Nikt nie wierzy w to, że marszałka Terleckiego uwiodła i przekonała do jakiegokolwiek swojego pomysłu opozycja. Niech poda daty, nazwiska, z kim to uzgadniano, bo tak te wypowiedzi brzmią bardzo pusto. To większość sejmowa przeprowadziła ten projekt. To posłowie PiS-u się pod nim podpisali. Twierdzenie, że była to inicjatywa opozycji, jest taktyką obliczoną na atak na opozycję i Donalda Tuska.

Propozycja była zgłoszona przez PiS, przegłosowana przez PiS przy udziale opozycji – przyznajemy się do błędu, dziś został on naprawiony w Senacie.

Co się stało, jak doszło do tego błędu?
Będziemy analizowali, jak do tego doszło, we wtorek mamy posiedzenie zarządu krajowego, natomiast najważniejsze jest to, że wnioski zostały wyciągnięte i Senat odrzucił projekt w całości. To kończy jego żywot, bo marszałek Terlecki już zapowiedział, że nie będzie podtrzymywał go w Sejmie. We własnym gronie musimy przeanalizować, jak do tego doszło. Te kilka dni to był bardzo silny przekaz od naszych wyborców, którzy przypomnieli nam, czego oczekują od nas, jakich wartości. Każdy może popełnić błąd, ważne, żeby wyciągnąć wnioski –

nie mogą być pensje władzy na pierwszym planie, zwłaszcza gdy mamy zbliżający się kryzys gospodarczy, mamy pandemię, a większość obywateli martwi się bardzo o swoją najbliższą przyszłość.

Nie będę ukrywał, że to też nauczka, że jakiekolwiek rozmowy z PiS-em nie prowadzą do dobrych rezultatów.

Wielu twierdzi, nie bez podstaw, że dopiero pod naciskiem opinii publicznej zmieniliście zdanie…
Żaden wstyd przyznać się do błędu, znacznie gorzej w nim tkwić. Wszystko już tu zostało powiedziane z naszej strony i myślę, że dla wszystkich z nas to była ogromna lekcja pokory, lekcja tego, że mamy wyborców, którzy mają wysokie wymagania wobec nas i wyrażają je dobitnie. Moim zdaniem trzeba teraz przemyśleć sytuację, przepracować, żeby wyjść mocniejszym z tego. Są dużo ważniejsze problemy, niż ten odrzucony projekt ustawy, i na nich trzeba się skupić – na kryzysie gospodarczym, na służbie zdrowia, na zagrożeniach zewnętrznych, mamy sytuację na Białorusi…

Obywatele mocno przypomnieli politykom, a przede wszystkim opozycji, na czym należy się skupić. Takie jest życie, że w rodzinie czy w firmie dochodzi do trudnych sytuacji i sztuką jest wyjść z tego.

Nie obawiacie się, że „efekt Trzaskowskiego” właśnie został zmarnowany?
Rafał Trzaskowski nie miał nic wspólnego z tą sytuacją. Te 10 mln ludzi, którzy na niego głosowali, są, nie wyjechali, nawet jeśli się zezłościli na Sejm czy Koalicję Obywatelską, to ten kapitał jest. Jego zapowiedzi budowy nowego ruchu, nadanie większej siły opozycji są nadal aktualne. Trzeba przez najbliższe tygodnie to dobrze przepracować, aby wcześniej zapowiedziane terminy – 5 września, a wcześniej 31 sierpnia – były już wolne od atmosfery tego piątkowego błędu.

Media donoszą o wojskowych ciężarówkach z Rosji jadących na Białoruś, sam Łukaszenka rozmawia z Putinem, zapowiada, że władzy nie odda, ale przebąkuje, że może się nią podzielić. Jak pan to wszystko ocenia?
Patrzę z ogromnym podziwem na to, co robią sami Białorusini.

To jest imponujące, jak społeczeństwo, które nie ma wielkich tradycji demokratycznych, na naszych oczach dojrzewa.

Patrząc geopolitycznie, trzeba pamiętać, że Białoruś jest w bliskim sojuszu z Rosją, jej sytuacja jest zupełnie inna, niż Ukrainy w roku 2013, i Białorusini mają wiele sympatii do Rosji, co jest mocno historycznie uwarunkowane.
Zachód, UE, Polska powinny z dużą delikatnością podchodzić do kwestii związanych ze związkami Białorusi z Rosją. Warto skupiać się na tym, co się dzieje, na apelowaniu o przestrzeganie praw człowieka, wolności. Na pokazywaniu, że to, czym straszy prezydent Łukaszenka, czyli Polską, strasznym Zachodem, czołgami przy granicy, kompletnie rozkleja się z rzeczywistością. W tym ruchu, który rozwija się na Białorusi, widzę też to, że tysiące Białorusinów miało okazję być w Polsce, pracować, uczyć się, studiować i postrzegają Polskę jako kraj przyjazny i nie ma żadnych złych intencji wobec Białorusi. Najbliższe spotkanie Rady Europejskiej powinno ten głos wzmocnić z UE.

Czy Łukaszenka jest gotowy podzielić się władzą?
Sądzę, że najważniejszym pozytywnym faktem jest to, że Łukaszenka odstąpił od brutalnego używania siły, w związku z tym

sądzę, że w jego kalkulacji musi brać pod uwagę to, że odda władzę i wtedy zostanie rozliczony przez wolną Białoruś.

Losy byłych dyktatorów nie są dobre – albo czeka ich sąd, albo wstydliwa emigracja i sądzę, że coraz więcej o tym Łukaszenka myśli. Jeżeli ostatnio mówi, że jest gotowy do ponownych wyborów, gdyby była nowa konstytucja, to jest to jakiś postęp, bo jeszcze tydzień temu ogłosił się prezydentem po sfałszowanych wyborach i wydawało się, że jeszcze kilka lat Białoruś będzie tkwić w tym marazmie.


Zdjęcie główne: Tomasz Siemoniak, Fot. Flickr/PO, licencja Creative Commons